Gdy czujemy się źle, gdy nic nam nie wychodzi, nie mamy na nic ochoty, nikogo oglądać. Gdy mamy chęć jedynie zaszyć się ze swoimi sprawami, by nikt nam nie przeszkadzał. Nie wiemy co ze sobą zrobić... Warto wtedy poświęcić chwilę, a nawet dwie, by zadowolić swoje własne ciało, a zarazem duszę. Zrobić coś miłego dla siebie. Można pomedytować. Poczytać książkę. Można również zrobić sobie maseczkę na twarzy, ładnie pomalować paznokcie, zrobić pranie a później je poprasować. Ja np bardzo lubię prasować. Prowadzę wtedy długie i głębokie rozmowy z czymś, ze sobą samym albo ze swoim drugim ja. Nie wiem. Uspokaja mnie to. Zadbane, nawet w najgorszy dzień czujemy się pewniej siebie i lepiej znosimy gorsze dni. Z tłustymi włosami, poobgryzanymi paznokciami i zdartym lakierem pogarszamy jedynie swoją własną sytuację. Nawet wtedy, gdy siedzimy w domu, zadbajmy o siebie. Ja popełniałam ten błąd, siedziałam zaniedbana, dołowałam się, czułam się okropnie, że nie stać mnie na to, na to i na tamto. A nie tędy droga !!!! Długo by opowiadać, co mam na myśli. Staram się moje życie zmienić na lepsze. Póki co, nie wiem czy mi się udaje, ale jest mi lepiej. Jedynie zachęcam Was o obejrzenia filmu "Secret" oraz do przeczytania książki "Potęga podświadomości". Dawno wiedziałam o tym, ale nigdy nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Nie mam zamiaru z nikim prowadzenia głupich konwersacji, za dużo ich już w moim życiu było. Nie uszczęśliwiam ludzi na siłę i może dlatego piszę tu. Nie męczę już tak swojego Ukochanego rozmaitymi sprawami, które dla większości ludzi są nie do przyjęcia, uważają za nieważne, beznadziejne, dziwne i wiele wiele innych złych epitetów. Tutaj, kto chce, to przeczyta. Tyle. Jedynie mogę napisać, że ten film i ta książka na prawdę dają do myślenia, przynajmniej mi dały. Niektórym ludziom też dają do myślenia, ale w sposób taki, że na drugi dzień zupełnie zapominają o tym i żyją dalej swoim marnym życiem, pławiąc się w okropnym bogactwie lub biedzie. Pierdolę takie życie. To jest właśnie ta chwila i ten czas, w którym mogę coś dla siebie zrobić, coś zmienić, by było lepiej. Nikt za mnie tego nie zrobi.
Gdy czuję się samotna, nie upiększam się maseczkami. Wmawiam sobie że nie mam na to czasu ani ochoty. Ale Wy, róbcie coś dla własnego piękna. Po to to wszystko tutaj piszę. Ładny i zadbany wygląd poprawi nam nie tylko wygląd, ale pomoże w wielu sprawach.
A oto kilka domowych maseczek ekspresowo upiększających:
*Liftingująca i zmniejszająca widoczność porów maseczka z białka (do cery tłustej, mieszanej i normalnej):
Białko kurze ubij mikserem na sztywną pianę. Pianę nałóż na twarz, rozprowadzając ją równomiernie na powierzchni skóry. Maseczkę pozostaw do czasu, aż białko zaschnie. Zmyj letnią wodą.
*Rozświetlająca maseczka bananowo-miodowa (do każdego rodzaju skóry):
Połówkę banana zmiksuj z łyżką miodu. Grubą warstwą tego bananowo-miodowego kremu posmaruj twarz. Po 20 minutach zetrzyj wszystko chusteczką higieniczną, przemyj twarz letnią wodą i przemyj tonikiem.
*Owsiana maseczka wygładzająca (do każdego rodzaju skóry):
Łyżkę zmielonych płatków owsianych, 2 łyżeczki mleka w proszku, jedno żółtko dokładnie utrzyj, masę nałóż na twarz i szyję. Po 20 minutach zmyj maskę z twarzy najpierw letnią, a następnie zimną wodą.
*Maseczka marchewkowa poprawiająca koloryt (do cery suchej i wrażliwej):
Wymieszaj dwie łyżki soku z marchwi z 2 łyżkami otrąb pszennych. Masę nałóż na twarz, po 20 minutach dokładnie zmyj ciepłą wodą. Przetrzyj twarz tonikiem.
Już jesień... Wczesna, ale jesień. Wieczory są już długie, zaraz będą baardzo długie. Co robić w takie wieczory ?? Całą jesień i zimę, dzień w dzień spędzić pod kocem z herbatą i książką, bądź przy jakimś filmie ?? Oczywiście, że nie !!!! Owszem, takie wieczory na pewno będą miłe i przyjemne, a nawet korzystne, ale mogą się znudzić. Ważna jest rozmaitość, by nie popaść w zły nastrój, depresję, którą przechodziłam minionej zimy... Zawsze lubiłam zimę, ale ta tak dała mi się we znaki, ze nadchodzącej się po prostu boję... Nie mogę się poddać i muszę walczyć z nudą i wszystkimi złymi rzeczami. Wieczory są długie... smutne... Warto przy weekendzie wyjść ze znajomymi do knajpy na piwo. Można zaprosić koleżankę/ki do domu, wypić grzane winko, pogadać, poopowiadać o swoich problemach i przeżyciach. To na prawdę pomaga !! Warto przez zimę zadbać o siebie, zapisać się na siłownię, na basen. Wiem, że często na takie przyjemności nie pozwala nam mammona. Ahh, ta pieprzona mammona... Mi bardzo często krzyżuje plany, moje marzenia, humor, po prostu wszystko... Ale głęboko wierzę w nieskończoną moc mojego umysłu, mojej podświadomości, że wszystko, co sobie zapragnę, będę miała. Otrzymam. Muszę głęboko w to wierzyć. Wiara i nadzieja jest kluczem do wszystkiego. Do zdrowia, szczęśliwego życia, godnego życia, dostatku pieniędzy. Trzeba się cieszyć z tego co się ma. Wiele innych osób nie ma połowy tego, co my mamy. Denerwuje i smuci mnie dzisiejszy świat i to co się dzieje. Ludzie. Wiele z nich nie zasługuję na miano Człowieka. Ale z drugiej strony myślę sobie, współczuję tym osobom, które mają o wiele mniej ode mnie, nie mają domu, często co zjeść. Ale są też ludzie, którzy srają pieniędzmi !!!! Ludzie nie są sprawiedliwi, nienawidzę ich. Chociaż nienawidzę to mocne słowo, i nienawidząc ich daję przykład, że nienawidzę również samej siebie, ale innego słowa na daną chwilę nie mogę znaleźć. Co za świat, co za ludzie. Tyle zła i niesprawiedliwości. Ale na szczęście jest też dużo dobrych ludzi, którzy pomagają innym. Cieszę się z tego bardzo. Każdego dnia my sami, nie mając zbyt wiele, możemy dać coś drugiemu człowiekowi. Np dobre spojrzenie, słowo, uśmiech. To często bardzo wiele.
Jesieni czas nie musi wcale być zły i niekorzystny dla nas. Wręcz przeciwnie :)) Tyle kolorów wokół nas. Jedyną rzeczą, jaką w jesieni i zimie mi potrzeba, to słońce. Duuuużo słońca. Minionego roku nie było go wcale.
Czyż to nie piękny widok ?? Tyle kolorów, tyle barw...
A zima ??
Zima jest bardzo piękna, ale i jaka niebezpieczna. Pomyślmy o tych wszystkich ludziach, którzy nie mają domów, własnego kąta. Może mamy u siebie na osiedlu, w wiosce jakąś rodzinę potrzebującą ?? Na pewno mamy jakieś swoje niepotrzebne ubrania, rzeczy, które im się przydadzą. Zróbmy dobry uczynek !! On powróci do nas powróci na pewno.
W zimowe, długie wieczory zajmijmy się jakąś swoją pasją. Albo odkryjmy nową !! Może to być robienie na drutach, wyszywanie, szydełkowanie, malowanie obrazów, pisanie esejów, wierszy. Robienie makijaży nawet. Coś, co da nam chwilę szczęścia. Kogo stać nich wyjedzie na urlop, najlepiej w góry. Wrócicie z niego zahartowani, zadowoleni i na pewno lepiej wypoczniecie na nim niż na tym wakacyjnym.
Zima to święta, Boże Narodzenie, prezenty, później Nowy Rok i Sylwester. Ja, nie mogąc sobie poradzić z czasem, rozmyślam i planuje jakieś wydarzenia, które w najbliższym czasie mają nastąpić. To zaraz święta, święta i po świętach. To już nowy rok. Zaraz ferie zimowe, jakaś impreza, jakiś wypad/wyjazd lub cokolwiek innego na co czekamy mniej lub bardziej, a po nich jakiś czas trzeba poczekać do wiosny. A na wiosnę znów żyje się łatwiej, pomimo przesilenia wiosennego. I tak całe życie mija moi drodzy. Nie przegapmy go. Starajmy się żyć jak najlepiej, jak tylko potrafimy. Nie zatracajmy się w sobie i w swojej próżności. Myślmy o drugim człowieku, jak go uszczęśliwić. Wiem, że może się wydawać to co piszę jakieś, hmmm, no nie wiem. Stare i przeżyte. Ja nie jestem taka dobra, chociaż chciałabym. Chociaż się staram, ale często nie wychodzi.
Nie przegapcie swojej chwili by pomóc drugiemu człowiekowi. Ja swoją kiedyś przegapiłam. Pewnego zimowego wieczoru czekając na koleżankę w mieście by iść do knajpy na piwo, zaczepił mnie starszy pan albo pani, już nie pamiętam dokładnie, wiedziałam że bardzo biedny albo bezdomny, myślałam że pijaczyna, jak to często bywa. On poprosił mnie, abym poszła i kupiła mu jakąś bułkę, czy coś innego do jedzenia. Nie prosił mnie o pieniądze, ale o jedzenie !!!! Ja bez chwili zastanowienia powiedziałam że sama nie mam, czy coś w tym stylu. Pan mnie grzecznie przeprosił i poszedł dalej. Po chwili, jak we mnie strzeliło, kurwa !!!! Co ja zrobiłam !!!! On przecież prosił o coś do jedzenia !!!! Jaka ja byłam wściekła na siebie, a ile w domu przepłakałam, jaka durna byłam !!!! Poszkodowałam człowiekowi na jedzenie by na piwo sobie mieć, nie pamiętam co w tamtej chwili dokładnie myślałam, ale było mi tak... chujowo... Strasznie się czułam. Ja przegapiłam swoją chwilę, proszę Was, Wy nie przegapcie swojej. Chciałabym cofnąć czas na ten jedyny moment by pójść do sklepu i kupić mu cały chleb, jakąś kiełbasę, napój, by miał ! By jadł ! Bardzo tego żałuję i bardzo się tego wstydzę. Do dziś to pamiętam, chociaż minęło od tamtego momentu kilka dobrych lat. Wiele razy później widziałam włóczęgów pod sklepami, wiele razy chciałam kupić dla nich bułkę, coś do jedzenia i im dać, ale mój ukochany odradził mi, bo nie wiadomo jak oni mogą zareagować... Czy podziękują, nie powiedzą ni słowa, ale są też tacy, co się rzucą na mnie, co ja robię, ze oni o nic mnie nie prosili. Raz jeden człowiek w normalny letni wakacyjny dzień, na przystanku gdzie byli ludzie zaczepiał mnie i moje koleżanki, ja zareagowałam, on wyciągnął nóż i zaczął straszyć nas, nie wiem czy było to po tym czy przed tym, jak go odepchnęła, tak popchnęłam że aż się przewrócił na chodnik. Pogadałam chwile, pobluzgałam pewnie, jak to ja... i poszedł. Widać że miał trochę nierówno pod sufitem, dobrze że się to tak skończyło, a przecież mogło być nieciekawie... Wiem, że życie jeszcze nie raz mnie zaskoczy w najmniej oczekiwanych momentach, chociaż staram się zawsze być przygotowana na wszystko....
Zachęcam Was również do hodowania zwierząt. One pomagają nam przetrwać najtrudniejsze chwile. Można się do niektórych przytulić, pogłaskać, położyć się spać, na niektóre można jedynie popatrzeć. Nieważne. Każda inna mała dusza w domu da nam wiele radości.
Pomimo, że jesteście już dorośli, możecie mieć swojego małego przyjacielka. Misia. Do poduszki. Pluszowego, mięciutkiego. Ja mam. I to nie jednego. I nie wstydzę się tego. Jestem twardą babą, babisko ze mnie, tylko nieliczni znają moją drugą połowę, drugą twarz, kruchą, delikatną, romantyczną, marzycielską, pełną łez i współczucia. Tak samo jak łzy, nie są oznaką słabości, ale faktem, że serce jeszcze nie uschło.
Pozdrawiam Was serdecznie !!!!

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz