poniedziałek, 18 lutego 2013

Czy można nienawidzić, kochajac ?? Czy można kochać, nienawidząc... ??

 W jaki sposób można czerpać radość z życia w sytuacji gnicia? Tak, czuję że życie gnije, umiera, śmierdzi... Czy zawsze tak czułam? Oczywiście... Nie. Wielu z ludzi zgodzi się ze mną, wielu też temu zaprzeczy, że rodzina jest jako tako najważniejszym ogniwem w naszym życiu. To ona kształtuje nas i nasz światopogląd.  Nieważne, co kto powie, sytuacja w naszym domu rodzinnym ma tak ogromny wpływ na całe nasze życie aż po jego kres i nikt i nic tego nie zmieni. Można jedynie spróbować zrozumieć, ale o tym później. Czy tego chcemy czy nie, czasami może nawet nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego reagujemy na dane rzeczy w taki czy inny sposób. Gdy w naszym domu było i jest źle,  gdzie słowo "źle" jest bardzo płytkim i ogólnikowym słowem i każdy interpretuje je na inny sposób. Jednemu słowo "źle" będzie oznaczało to, że nie dostawał na urodziny albo pod choinkę najnowszych wynalazeczków techniki, a źli rodzice kazali się uczyć i zabraniali robić rzeczy zakazane, które w szczeniackim wieku trzeba było koniecznie zaliczyć, a dla innych słowo "źle" oznacza codzienne wojny domowe, niekończące się krzyki i kłótnie, alkoholizm, patologie, przemoc, brak swojego kąta gdzie można się w niego wcisnąć, odwrócić się dupą do całego świata i starać się odpłynąć w świat tak bardzo nierealny, a tak wielce pożądany, w którym brak tego całego syfu. Tutaj słowo "źle" zastąpić raczy słowo "przejebane", które również nie oddaje ogromu sytuacji. Nazywajmy rzeczy po imieniu, skoro mamy już w języku potocznym tak wielkie złoża przekleństw i nie nazywajmy człowieka niewychowanym, który zręcznie włada mieczami ostrych słów, nie róbmy z siebie cnotliwych pizd. Nie wyobrażam sobie jak przemoc i patologie w domu można nazwać, chociażby, o zgrozo, ułomnością wychowania, członków rodziny  niezdolnymi stworzyć godne warunki życia rodzinie. Tak, więc, jak dziecko, często już dorosłe dziecko, które zostało wychowane na kacu swoich rodziców, ma stworzyć choć w minimalny sposób, pozornie normalne życie? Tak naprawdę nigdy już nie będzie ono normalne. Nigdy. Dziecko ucieka, ucieka jak najdalej, czasem w "przyjemności" swoich rodzicieli, często tworzy swój świat, izoluje się, albo wręcz odwrotnie, brnie do ludzi zatracając siebie samego. Podobne jest to do pisklęcia z podciętymi skrzydłami, które piszczy, skacze, chce się wyrwać, próbuje wzlecieć i za każdym razem z coraz to mocniejszym hukiem i bólem spada na dno i rozbija się o pozostałości własnej świadomości, własnych marzeń zmieszanych wraz z wymiocinami podstaw pozostawionymi w ich głowach przez osoby im najbliższe. Czy ma ono skakać dalej, narażając się na coraz to boleśniejsze rany? Czy może ma zaprzestać i się poddać? Nie robić zupełnie nic, zatracić się w nicości? Skrzydeł mu na pewno nie przybędzie. Same mu nie odrosną. Ale może spróbować je sam zrobić. Nowe, piękne, duże skrzydła, które poniosą go w górę do świata idealnego. Ale czyżby? Próbuje, godzinami ślęczy nad swoimi skrzydełkami, lepiąc je i marząc o czymś, do czego zawsze tęsknił, a nigdy tego nie miał. (I tu wręcz nasuwa się nam swego rodzaju oksymoron, bo jak można tęsknić za czymś, czego nigdy się nie miało? Można.) Jest świat tak barwny wokół nas, spotykamy tysiące ludzi, którzy przebiegają przez nasze życie jak burzowy wiatr, uczą nas i zwracają uwagę na przeróżne aspekty życia. Dziecko, dorosłe dziecko, ptaszek cieszy się, ma wzloty i upadki, życie jakoś się toczy, jest pięknie, czasem nawet aż nierealnie, wraca do swojego gniazda by spowrotem zatracić wszystkie swoje nazbierane za dnia miłe wspomnienia. Upada. Ostoja, najbezpieczniejsze miejsce na ziemi to jeden wielki chlew. Wielkie gnojowisko resztek nienazywalnych już nawet rzeczy. Ma marzenia. Marzy, zamyka oczy, przenosi się w przyszłość kosztując błogiego nieba, czym dla innych jest zwykłe, przeciętne życie. Aż nagle, z marzeń sennych budzi go krzyk. I wisk. I kurwa, i chuj, i płacz. To czasem policja. Broni swego gniazda i gniazdowników jak lew. Broni matkę przed ojcem. Broni ojca przed matką. To wykrzykuje, że nienawidzi ich wszystkich, po czym dochodzi do wniosku, że jednak najbardziej to nienawidzi siebie samego. Żałuje, ma wyrzuty że nakrzyczał na matkę, na ojca, wyzwał od najgorszych. Chce w końcu uciec z trującego go środowiska. Myśli, dużo myśli... Gdyby nadarzyła się sposobność, by już teraz wzlecieć, ktoś, ktokolwiek podałby mu pomocną dłoń, ktokolwiek by zauważył, czego ludzie nie chcą widzieć, czy by wzleciał? Nie... Nie może. Ma poczucie, że musi bronić gniazda. Gnaizdowników przed nimi samymi i samym sobą. A kto jego w końcu obroni? I tak miota się latami, to coraz wzbija się na wyżyny, z których widzi wiele różnych możliwości, kosztuje innego życia, po czy znów wraca do swojego gnoju, szamba, po czym pije je i pije, topi się we własnym gównie. Jak może stworzyć własne szczęśliwe życie, jeżeli nie wie, co to znaczy szczęśliwe życie? Nikt mu nie pokazał. Taaaak, owszem... Człowiek ma rozum i nikogo nie może obwiniać o swoje niepowodzenia. Owszem, ta teza ma rację bytu, ale nie w kurwa takich sytuacjach. Czasami po prostu człowiek może i nie chce, też czasem nie potrafi, nie wie też jak. Odrywa się z gniazda, leci, jest szczęśliwy, bo udało mu się dziubnąć odrobinę szczęścia, złapać je gdzieś po drodze, wraca, a tam to samo co od daty, w której się narodził. Wcześniejszych wydarzeń wyobraźcie sobie, że w jakiś magiczny sposób nie pamięta. I widzi i słyszy, i płacze... Szczęście ulatuje. Dławi się, zjada się samo przez się, jak wąż połykający własny ogon. Dziecko nie chce żyć. Jeżeli tak ma wyglądać reszta jego życia, to woli by było jak najkrótsze. Ale po nocy nastaje dzień, po burzy wychodzi słońce, znów promyki nadziei muskają jego policzki, wysuszając jego łzy. Przypomina sobie, że miało marzenia. Obserwuje innych ludzi, próbuje żyć jak oni. W jakimś stopniu to się mu udaje. Znów to samo. Czy na prawdę ktoś musi zginąć, by było lepiej? Czy on? Czy jego gniazdowicze? Gdy nie widzi sposobów na rozwiązanie problemów, nikt mu nie pomaga, a najczęściej jeszcze dorzuca się mu kłód pod nogi, dolewa oliwy do ognia. Powtarza sobie jak mantrę, będę żył, będę żył i będę szczęśliwy, choćbym kurwa sobie miał to szczęście narysować. Przyrzeka sobie wieczną walkę, aż do końca, ale do końca czego niby? Życia? Jego życia? Ciągła walka to bezsens...



poniedziałek, 26 marca 2012

A jak tam z Waszym poczuciem sensu życia ??

 Zadaliście sobie kiedyś to pytanie ?? Czy wiecie, po co żyjecie ?? Zaraz, zaraz... Zapewne od razu krzykniecie: Tak! Pewnie! Wiem doskonale! Żyję, żyję dla... Zastanówcie się chwilę. Dla kogo żyjecie. dla samych siebie ?? Czy może dla kogoś innego ?? Czym się kierujecie, jakimi kryteriami idąc na sam szczyt Mendogowej Góry ?? Kiedyś każdy tam zajdzie. Każdy ma swoją górę. Ale przecież śmierć to nie koniec, chociaż ja nie chcę umierać. Jest ciężko, brak czasem sił, ale nie chcę. Dam radę, wytrzymam wszystko. ...Czy żyjąc, zaspokajacie swoje wewnętrzne potrzeby, czy żyjecie tak, aby komuś było dobrze, zwracacie całą swą uwagę na innych w taki sposób, jakby Was na każdym kroku oceniali i podporządkowujecie się temu. Tak, to prawda. Ludzie oceniają siebie nawzajem nic o sobie nie wiedząc. Żyjemy tak, jakby upodobać się ludziom wokół, co nie zawsze idzie z naszymi prawdziwymi potrzebami. Krzycz, kiedy masz na to ochotę. Płacz, i to jak najgłośniej. Śmiej się tak, jakby jutra miało nie być. Czuj wszystko tak, jakbyś poznawał to pierwszy raz. Bądź szczęśliwy. Ale nie zawsze jest tak prosto, czasami jest ktoś, kto nam w tym przeszkadza. Wyrządza nam wiele krzywd, lecz my, pomimo tego dalej staramy się mu pomóc. Może on tej pomocy od nas wcale nie chce, może o tym nie wie, może nie zdaje sobie sprawy, jak ta pomoc jest mu potrzebna... Dzień w dzień, od lat, upuszcza z nas życia, a my staramy się jego własne życie przytrzymać jak najdłużej, by nie uleciało. Może śmierć to jakieś rozwiązanie ?? Tam, niewątpliwie jest lepiej, nie ma tych ziemskich problemów. Ale schodzimy tu, na ziemię, by się doskonalić. Życie to jedna wielka lekcja, po której następuje kolejna. Moją lekcją władają wszystkie emocje, jakie tylko istnieją. Skrajne rozpacze, weltschmerzowskie nastroje, radykalne poczucie szczęścia, miłości, dzikości serc i umysłów, wielkiej niewiadomej, pustki w głowie. Moja lekcja jest trudna, ale muszę ją przejść jak najlepiej potrafię. Spadam na dno, a następnie się od niego odbijam. Czy sama wybrałam takie życie ?? Podobno. Może i nawet nie. Są ludzie, z pozoru nam najbliżsi, których kochamy, choć tak bardzo nienawidzimy. Raz po raz wciskają nas na samo dno, kiedy już się na chwilę pozbieramy. Dlaczego ?? Dlaczego ja ?? To jest mój krzyż, wiem o tym. Ale dumnie niosę go na swoją Górę, chodź koniec drogi jeszcze nie bliski, a przynajmniej taką mam nadzieję. Pomimo trudności i beznadziejności kocham swoje życie. Może i ono kiedyś ukocha mnie. Dogłębnie wierzę w to i wiem, że w końcu wszystko się ułoży. Z jednej strony jest coraz lepiej, lecz z drugiej jednak pogrążam się w coraz większej otchłani. A to wszystko dzięki ludziom, których tak bardzo kocham, a tak wielce nienawidzę. Nic nie dzieje się bez powodu, podobno... To, że czasem tych powodów nie rozumiemy, nie potrafimy dostrzec, albo po prostu te powody jeszcze do nas nie dotarły, dopiero się kształtują gdzieś tam, daleko... Trzeba ufnie iść przez swój świat, słuchać głosu podświadomości. Ona nigdy nie śpi. Nauczmy się korzystać z wielkiego daru, który został nam dany. Bezgraniczna mądrość podświadomości wyjawi mi zawsze i wszędzie wszystko, co powinnam wiedzieć. Amen.

niedziela, 1 stycznia 2012

"Największym szczęściem jest poczucie sensu życia" Benjamin Disraeli

 Witajcie, w tym pierwszym dniu Nowego Roku chciałabym Wam życzyć wszystkiego, co najlepsze, ale przede wszystkim zdrowia, miłości, szczęścia i pieniędzy. Pragnę również, aby W waszym  życiu pojawiały się i te smutniejsze dni i chwile, bo bez nich, nie wiedzielibyście, co to jest szczęście. Bez nich, nie potrafilibyście się śmiać, cieszyć, radować. Chciałabym, abyście potrafili cieszyć się i wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, by doskonalić siebie i pomagać innym. Doceńcie swoje życie, otwórzcie się na drugiego człowieka, dostrzeżcie, to co nie dostrzeżone. Z całego swojego serca życzę sobie i Wam spełnienia marzeń, ale nie tak od razu. Przede mną i Wami jeszcze dłuuga droga, nauczmy się śmiało ale rozważnie podejmować dobre dla nas decyzje. Życie jest cudem, chociaż czasami wydaje się piekłem... Miniony rok był szczególny dla mnie, było w nim bardzo dużo na prawdę okropnych chwil, ale dzięki nim jestem teraz silniejsza i mądrzejsza, chociaż sięgałam dna. Człowiek uczy się przez całe życie, każdy nowy dzień przynosi nam coś nowego. Życie i świat sam się nie zmieni. Zmiana musi zakiełkować w Waszych umysłach. W moim już zakiełkowała i odczuwam pierwsze tego efekty. Chcę być w końcu szczęśliwa !! Ale ja mam nieco utrudnioną sprawę, gdyż wszystkie moje niepowodzenia i problemy wywodzą się z mojego domu. Pragnę jak najszybciej się wynieść, pragnę spokoju, dobra, miłości, którego tu nie ma zbyt wiele... A tak na prawdę w ogóle. Wiem, że to co przeżyłam będzie towarzyszyło mi do końca życia, ale staram się to zaakceptować, to co dał mi los, czego nauczyło mnie życie, jaką mnie ukształtowało. Zaakceptować to i czerpać z tego siłę. Czy mam jakieś postanowienie noworoczne ?? Mam. To SZCZĘŚCIE. I wszystko, co kryję się pod tym magicznym słowem. Czego chcieć więcej ?? Wierzę w to i wiem, że odnajdę swoje miejsce na Ziemi, a może już je znalazłam. Chcę na nowo odnaleźć sens życia, które mi ono samo zabrało. Nie żyję po to, by tylko żyć. Zawsze widziałam więcej, bardziej czułam, inaczej rozumiałam. I to czyni mnie wyjątkową, lecz niestety w dzisiejszym świecie mało kto potrafi to dostrzec i docenić. Życzę Wam by na waszej drodze pojawiali się dobrzy i wspaniali ludzie. Niech przynoszą wam szczęście, spokój i ukojenie, niech zasadzą w Was ziarno miłości, doskonałości, wytrwania i Mocy by móc dalej przezwyciężać zły los i pomagać innym. Ale najpierw pomóżmy samym sobie. Mam nadzieję, że takie ziarno zasiałam w Was teraz ja. Zwykła Niezwykła Ja. Wasza -M...


 Szczęśliwego Nowego Roku !!!!






 Kilka ładnych zdjęć z internetu do pooglądania :)) :




 Moje życie zmienia ta oto książka: KLIK
                              ten oto film: KLIK


 Chciałabym podziękować za ten rok mojemu kochanemu Ł., który tak strasznie mnie denerwuje... ;)) że wytrzymuje i znosi moje wymyślunki i chce je dzielić razem ze mną !!!!
 Dziękuję wszystkim ludziom, nawet tym złym. Każdy mnie czegoś nauczył.
Dziękuję również samej sobie za to, jaka jestem chociaż czasem mam problem by wytrzymać sama z sobą ;))
Dziękuję życiu i światu, że istnieję, chociaż tak często mam go dość.

Chciałabym, abyście jak już znajdziecie swoją prawdę, a wiem, że znajdziecie, podzielili się nią z innymi, by i oni również mogli odnaleźć szczęście i siłę do życia.

 Baju bajj

czwartek, 17 listopada 2011

✳ Zima, zima... ✳

 Zima tuż tuż... Za miesiąc święta... Czas leci nieubłaganie... Chciałabym Wam przedstawić kilka sposobów na naturalną pielęgnacje zimą... Wiecie że uwielbiam naturalne kosmetyki z taką jednak wadą, że nie bardzo lubię je sama przyrządzać. Jestem leniem. Ale za to chętnie korzystam z różnych specyfików dostępnym na rynku :))



Odżywka na szorstkie łokcie, kolana i miejsca, które potrzebują specjalnej pielęgnacji - podgrzej 2-3 łyżki miodu z odrobiną soku z cytryny. Nanieś papkę na te miejsca, zmyj po 5-10 minutach.

Kompres na wysuszone stopy - Zalej szklanką wody 2 łyżki siemienia lnianego. Kleik nanieś na stopy i owiń je folią. Spłucz po 5-10 minutach. Możesz również zastosować to na dłonie.



Maska na suche włosy - Zmieszaj żółtko z 3 łyżeczkami olejku z awokado (bądź jakiegokolwiek innego). Wetrzyj w pasma, owiń głowę folią bądź specjalnym czepkiem i ręcznikiem na 3-5 min. Ja osobiście wolę już gotowe maski, ale zostawiam je na całą noc  na głowie, a rano spłukuję :)) Efekt murowany !!!!

Odżywczy okład na dekolt - Podgrzej 1/4 szklanki oliwy. Zwilż nią gazę i przyłóż na dekolt na 3-5 min. Wzmocnisz zwiotczałą skórę. Uwaga !!!! Chcąc jakikolwiek produkt zostawić na włosach bądź na skórze koniecznie trzeba sprawdzić, czy dany produkt nas nie uczuli... Chyba jasne dlaczego ??

poniedziałek, 31 października 2011

Rybci rybci




 Dziś ze znajomymi wybieramy się na nocny połów rybek, będziemy zasadzać się na miętusa i na suma. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Wyjazd ok 17, a powrót pewnie po 12-1 w nocy. Znajomi, ognisko, piwo... I obcowanie z natura :)) Dziś Halloween...
 Wybieramy się na Narew do Rzędzian. W te wakacje wiele razy jeździliśmy na ryby. Jechaliśmy na cały weekend w rozmaite miejsca. Było bardzo fajnie. Odpoczywanie na świeżym powietrzu jest niesamowite. Siedzisz w zaroślach, przed Tobą wędka, obok ukochana osoba bądź kumpel, popijasz piwo, palisz papierosa i patrzysz. I rozmyślasz. I podziwiasz. Na prawdę można się uspokoić. Oczywiście piszę tu o łowieniu na grunt. Czasem na spławik, czasem na drgającą szczytówkę. Czasem się pospininguje, gdy znudzi się siedzenie. Czasem też wypłynie się łódką na środek jeziora. Jezioro jak jezioro, podpływasz do jednego miejsca i widzisz dno, podpływasz kilka/kilkanaście metrów, puszczasz żyłkę, by sprawdzić głębokość, a tam ku Twojemu zdziwieniu żyłka się odkręca i odkręca, kołowrotek tylko się kręci... I okazuje się że pod Tobą jest dwadzieściakilka metrów wody... W której nie wiadomo co się kryje... ;)) Ale przecież ja mam lęk wysokości !! ;))


 Coś wspaniałego. O ile jest ciepło i komary za bardzo nie męczą :)) Już są pierwsze przymrozki, ale od kilku dni ciągle jest mgła więc będzie w miarę ciepło. Poza tym ognisko i piwcio. Prócz relaksu można się też nieźle wkurzyć. Że tylko płotki robaka ciągają, zahaczają się i co kilka minut weź taką małą wyciągaj z wody... Ale to są uroki właśnie. Albo gdy nic nie bierze. Przez ostatnie może ponad dwa miesiące nic, praktycznie nic nie brało. Spowodowane mogło  być to szybką zmianą poziomu wody. Jeździliśmy w różne miejsca i na różne przynęty i sposoby próbowaliśmy, zmienialiśmy zanętę i nic. Ahh i ten zapach przynęty..........

 Najwspanialszy zapach jaki mżna chcieć na rybach :)) ten zapach już zawsze będzie mi się kojarzył z tym zapachem. Aż sama bym zjadła. Poza przynęta jest po prostu spożywcza i pełnoziarnista, więc może jakieś ciasteczka by się z tego upiekło. Bardzo zdrowe !!

 A oto moja pierwsza ryba w tym roku była :D
Na ten wyjazd pojechaliśmy pamiętam ok7 rano. A tego samego dnia ok 4 rano wróciłam z wesela :)) Ale nie było najgorzej... ;))


a to już Goniądz:
Większość ryb idzie spowrotem do wody, gdyż są niewymiarowe albo po prostu od tak, łowimy dla przyjemności, nie dla jakiegoś smaku. Chociaż i smażenie na ogniu czasem się zdarza.

 No, na mnie już czas. A jakie Wy macie zainteresowania ?? W jaki sposób lubicie spędzać czas ?? Może lubicie mieć wiele zainteresowań, tak jak ja ??


I taką oto wakacyjną piosenką kończę ja dziś moje wywody.

 Pozdrawiam gorrąco, -M. !!


Edit:
  No to pięknie... Pada deszcz i nie zamierza przestać. Humor mi się tylko popsuł. Ale i tak jedziemy !!!!

niedziela, 30 października 2011

♡ Aromatyczne kąpiele, kąpiel ziołowa ♡

 Aromatyczne opary i zapachy docierają poprzez skórę i płuca do ciała, wywierając nań specyficzne działanie.
  Robimy napar z około 300 g ziół lub stosujemy gotowe dodatki do kąpieli. Czas kąpieli powinien wynosić 20 do 25 minut. Następni strząsamy wodę, owijamy się w płaszcz kąpielowy i odpoczywamy pół godziny lub trzy kwadranse.



♡Kąpiel z kozłkiem - przed pójściem spać uspokaja nerwy i przeciwdziała zaburzeniom snu. Kąpiel jest balsamem, kiedy dusza "marznie".


♡Kąpiel z eukaliptusem - sprzyja odkrztuszaniu i wspomaga leczenie schorzeń dróg oddechowych. Ponadto wzmaga ukrwienie, rozluźnia napięcia mięśni i daje poczucie odprężenia.



♡Kąpiel z igłami świerkowymi - pobudza ukrwienie, daje uczucie ciepła i odpręża mięśnie. 


♡Kąpiel z dziurawcem - po męczącym dniu odpręża nerwy i psychikę. Bardzo pomaga przy nastrojach depresyjnych.


♡Kąpiel z rumiankiem - pielęgnuje skórę, łagodzi stany zapalne i inne schorzenia skóry. Jest kąpielą wybitnie pielęgnacyjną dla skóry wrażliwej i narażonej na podrażnienia. 


♡Kąpiel z kwiatem lipy - uspokaja i zapewnia dobry sen.


♡Kąpiel z wyciągiem z kasztanowca - jest sprawdzonym środkiem przeciw zmęczonym nogom i stopom.


♡Kąpiel z olejkiem lawendowym - pobudza ukrwienie skóry i przeciwdziała zimnym stopom. Uspokaja również nerwy i sprzyja snowi.


♡Kąpiel z olejkiem melisowym - uspokaja i rozluźnia skurcze mięśni gładkich. Łagodzi dolegliwości menstruacyjne, zaburzenia snu, zapewnia ukrwienie skóry.


♡Kąpiel z rozmarynem - nadaje skórze różowy wygląd, uaktywnia krążenie i pomaga przy niskim ciśnieniu tętniczym.


♡Kąpiel z tymiankiem lub macierzanką - rozluźnia skurcz oskrzeli i sprzyja odkrztuszaniu wydzieliny. Pomaga bardzo dobrze przy schorzeniach dróg oddechowych.


 Pozdrawiam !!

czwartek, 20 października 2011

Dobranocka...



 A to taka śliczna, kozacka kołysanka na dobranoc... Spokojnych i kolorowych snów. Karaluchy pod poduchy, szczypawki na zabawki. Obyście wszyscy się obudzili z chęcią i nowymi siłami do życia, by wszystkie Wasze problemy się rozwiązały a dobry los przysporzył Wam wielu cudownych, dobrych i niezapomnianych chwil. Baju bajj

poniedziałek, 26 września 2011

Z cyklu: ziołowe kuracje na dolegliwości I

 Ziołolecznictwo jest znane od bardzo dawna. Kiedy nie było dzisiejszych medycznych specyfików, sztuka lekarska opierała się właśnie ziołolecznictwie. Dla ówczesnego człowieka zioła stanowiły podstawowe narzędzie w walce z bólem, dolegliwościami trawiennymi, pomagały tamować krwawienie czy też przyczyniały się do szybszego gojenia ran. Teraz też możemy korzystać z właściwości roślin.



"Medycyna naturalna przeżywa dziś swój renesans. Potężną jej gałąź stanowi ziołolecznictwo. Zioła, rośliny lecznicze i preparaty roślinne mogą uzupełnić terapię lekami syntetycznymi lub być podstawową formą leczenia. Są łagodniejsze, dają mniej efektów ubocznych. Zawierają wiele związków czynnych biologicznie i pobudzają naturalne siły obronne organizmu.



  Kobiety od wieków używały ziół do leczenia różnych dolegliwości. Sporządzały z nich wyciągi wodne (np. herbatki, napary, odwary), alkoholowe (np. nalewki), kąpiele, kompresy.
  Zioła wykorzystuję się też w pielęgnacji. Odżywiają paznokcie, wzmacniają włosy.
Mimo ich dobroczynnych właściwości, osobom nie znającym się na nich, warto zasięgnąć porady lekarskiej. Dotyczy to zwłaszcza kobiet w ciąży i alergików, bo zioła mogą wywołać reakcje uczuleniowe. Przed pierwszym zastosowaniem no jakiejś maseczki warto wykonać próbę uczuleniową." A.W.



Ziołolecznictwo jest jedną z najstarszych gałęzi medycyny, a wykorzystywanie leczniczych właściwości roślin nie przeminęło nawet w dobie szybkiego rozwoju i coraz to nowszych odkryć leków syntetycznych. Paradoksalnie właśnie rozwój chemii i nowoczesnych metod badawczych przyczynił się również do rozwoju ziołolecznictwa. W oparciu o wyniki badań nad roślinami leczniczymi z tradycyjnego ziołolecznictwa w latach 90. XX wieku wydzieliła się nowoczesna fitoterapia. W odróżnieniu od tradycyjnego ziołolecznictwa nowoczesna fitoterapia opiera się na surowcach ziołowych, których aktywność lecznicza została zweryfikowana i potwierdzona w badaniach naukowych.

Efekt, jaki ma wywołać fitoterapia kierowany jest przeciw przyczynie i objawom choroby. Leki roślinne stosowane są w profilaktyce różnych schorzeń oraz w terapii chorób przewlekłych, kiedy ryzyko wystąpienia działań niepożądanych wskutek stosowania farmakoterapii lekiem syntetycznym jest najwyższe. I tak na przykład konsekwencją długotrwałej kuracji antybiotykowej może być silne osłabienie organizmu, wyniszczenie flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym oraz zaburzona zdolność przyswajania witamin i uszkodzenia wątroby, natomiast leczenie produktami roślinnymi nie powoduje tak silnych skutków ubocznych.
 Krótki opis niektórych ziół:

Szałwia -  uspokaja, poprawia krążenie krwi. Działa antyseptycznie i przeciwgrzybicznie. Można płukać nią jamę ustną oraz gardło. Przy piciu z niej herbatki regularnie, zmniejsza potliwość. Liście szałwii pobudzają wydzielanie soku żołądkowego, regulują perystaltykę jelit, łagodzą wzdęcia, bóle brzucha, zmniejszają biegunkę; odwary obniżają poziom cukru we krwi (działają przeciwcukrzycowo). Także stosowane są w zaburzeniach wątrobowych, przy nadmiernym poceniu się.
Zewnętrznie – do płukania jamy ustnej i gardła w stanach zapalnych, w ropnym zapaleniu dziąseł, w postaci okładów na trudno-gojące się rany.

Pokrzywa - Bogata m.in. w wit.C, K, B2, wapń, magnez, cynk, żelazo. Oczyszcza organizm z toksyn i pomaga w zachowaniu ładnej cery oraz włosów. Bicie pokrzywą było niegdyś popularnym ludowym sposobem leczenia artretyzmu i reumatyzmu.
Pokrzywa jest skutecznym środkiem moczopędnym i pobudzającym krążenie. Zaleca się ją w schorzeniach dróg moczowych i kamicy nerkowej. Udowodniono, iż substancje zawarte w pokrzywie uwalniają organizm z toksyn, pomagają oczyścić go z kwasu moczowego, usprawniają pracę wątroby i przeciwdziałają nadmiernej potliwości. Bogate w składniki pokarmowe liście są dobrym środkiem zastosowania ogólnego. Ekstrakty z pokrzywy wykorzystuje się przy osłabieniu organizmu, niedomaganiach ze strony układu pokarmowego i anemii. Wyciągi z pokrzywy zapobiegają natomiast cukrzycy, obniżając poziom glukozy we krwi i pobudzając czynność wydzielniczą trzustki. Pokrzywa korzystnie wpływa również na skórę i włosy zmniejszając łojotok i łupież. To jedno z najbardziej wszechstronnych ziół. Stosuje się ją zarówno w celach leczniczych, kosmetycznych, jak i kulinarnych. 

Liście tej rośliny zawierają m. in flawonoidy, garbniki, fitosterole, karotenoidy, witaminy C, K, B2 i szereg składników mineralnych takich jak : wapń, magnez, żelazo, fosfor, mangan, cynk i krzem.
By oczyścić organizm z toksyn zaleca się przeprowadzenie kuracji pokrzywowej bogatej w witaminy i minerały. Napary z pokrzywy wypijane codziennie będą stanowiły dobre uzupełnienie zbyt ubogiej diety. 


 Skrzyp - cenne źródło potasu, flawonoidów i krzemu. Wzmacnia skórę, włosy i paznokcie.
Pomocniczy środek w leczeniu gruźlicy, miażdżycy naczyń, w kamicy nerkowej i pęcherzowej. U ludzi w starszym wieku – celem uzupełnienia mikroelementów i soli mineralnych.
Ziele skrzypu polnego to skarbnica wyjątkowych substancji o działaniu prozdrowotnym. Zawiera cenne flawonoidy, saponiny, związki mineralne, kwasy organiczne, sterole roślinne a przed wszystkim rozpuszczalną i łatwo wchłanianą krzemionkę. To właśnie krzem czyni ze skrzypu polnego zioło o wyjątkowych właściwościach leczniczych. Od niedawna został także mianowany prawdziwym “pierwiastkiem urody”. Krzem obecny jest niemal w każdej tkance naszego organizmu sprawując kontrolę nad pracą i rozwojem komórek.

Melisa - uspokaja, zapewnia zdrowy sen. Zalecana przy depresji, nerwicy i zespole przewlekłego zmęczenia.

To najbardziej znane i najpopularniejsze zioło o właściwościach uspokajających i wyciszających. Łagodzi pobudzenie układu nerwowego, a stosuje się ją m.in. w stanach nerwicowych, bezsenności i neurastenii. Ponadto łagodzi negatywne objawy stresu, nie wpływając na pracę szarych komórek. Poprawia też pamięć i koncentrację.
Pomaga także w zaburzeniach trawienia, przy rozstrojach żołądka i przewodu pokarmowego, zmniejsza wzdęcia i gazy oraz w schorzeniach dróg żółciowych.

 Lipa - poprawia trawienie, działa uspokajająco. Używa się jej również do kosmetyków wygładzających skórę.

W zielarstwie wykorzystuje się m.in. kwiaty i liście lipy szerokolistnej i drobnolistnej. Kiedyś w zamierzchłych czasach, doceniano też korę tego drzewa i owoce. Kora była znana jako lek na schorzenia oczu, natomiast owoce jako środek wspomagający leczenie padaczki, choroby w obrębie klatki piersiowej i kaszel. Były też środkiem napotnym, podobnie jak kwiaty. Owoce stanowią również stymulant odporności, dlatego są w
skazane w okresie zwiększonej zapadalności na przeziębienia.


 Lawenda - zawarty w niej cenny olejek łagodzi bóle głowy, ma działanie relaksujące i antyseptyczne. 
Lawenda lekarska była i jest jednym z najbardziej kochanych ziół za jej zapach. Napar, nalewka z lawendy lekarskiej lub wdychanie olejku lawendowego posiada cudowne właściwości relaksujące zarówno ciało jak i umysł. Lawenda lekarska to świetny środek na nerwice, nerwowość oraz na fizyczne objawy spowodowane stresem takie jak: napięciowe bóle głowy, migrenę, palpitacje oraz bezsenność. Olejek lawendowy jest uważany jako środek balansujący emocje, podnoszący na duchu, łagodzący depresje oraz balansujący wewnętrzną dysharmonię. Lawenda lekarska posiada również właściwości regenerujące system nerwowy, przywracania żywotności ludziom cierpiącym na wyczerpanie nerwowe.
Właściwości relaksujące lawendy lekarskiej działają pomocnie na układ trawienny. Wszędzie tam, gdzie skurcze lub kolka są spowodowane napięciem lub nerwicą, stosuj lawendę lekarską. Lawenda lekarska łagodzi wzdęcia brzucha, nudności, niestrawności pokarmowe, wzmacnia apetyt. Olejek lawendowy posiada właściwości antyseptyczne oraz bakteriobójcze. Pokazano, że olejek lawendowy jest aktywny przeciwko bakteriom, takim jak: błonica, dur brzuszny, paciorkowiec, dwoinka zapalenia płuc. Lawenda lekarska stosowana jako herbatka ziołowa, olejek do inhalacji, maść do nacierania jest skuteczna na przeziębienia, kaszel, astmę, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, grypę, zapalenie migdałków, zapalenie krtani. Herbatka lawendowa lub nalewka może być również stosowana na infekcje żołądka i jelit, które to powodują wymioty i rozwolnienie.
Lawenda lekarska, pita na gorąco w postaci herbatki ziołowej, powoduje pocenie się, a co za tym idzie obniża gorączkę. Lawenda lekarska pomaga w oczyszczaniu organizmu z toksyn poprzez skórę, a dzięki swoim średnim właściwościom moczopędnym, również poprzez mocz.

 Nagietek - upiększa i leczy. Zawarta w nim wit.A zapobiega wysuszaniu skóry. Łagodzi stany zapalne.
Przede wszystkim do użytku zewnętrznego w trudno gojących się ranach stosujemy nagietka, nawet ropnych, oparzeniach, odmrożeniach, wykwitach skórnych, liszajach, stłuczeniach, na miejsca po ukąszeniach owadów. Także w stanach zapalnych błon śluzowych jamy ustnej i pochwy, zapaleniu spojówek. Napar podawany doustnie polecany jest w stanach skurczowych i zapalnych przewodu pokarmowego, w owrzodzeniach żołądka i jelit, bolesnym i nieregularnym miesiączkowaniu (oczywiście, po uprzednim porozumieniu się z lekarzem).

Rumianek - zewnętrznie w postaci okładów i przymoczek w różnego rodzaju stanach zapalnych skóry, uszkodzeniach naskórka, w pęknięciach odbytu, oparzeniach słonecznych, w trudno gojących się głębokich ranach, w zapaleniu powiek, spojówek; do płukania pochwy w upławach, rzęsistku pochwowym, zapaleniu warg sromowych – oczywiście, pomocniczo, jeśli zaleci lekarz. Do płukania jamy ustnej i gardła w zapaleniu dziąseł, gardła, anginie. Kąpiel z rumianku z dodatkiem soli kuchennej dobrze działa w obrzmieniu nóg.


Doustnie przetwory rumianku stosuje się w stanach skurczowych żołądka i jelit, w nieżytach, przewlekłym zapaleniu nerek i pęcherza moczowego, w bolesnym miesiączkowaniu, w schorzeniach alergicznych, jak katar sienny, alergiczne zapalenie spojówek. U niemowląt jako lek wiatropędny i w tzw. kolkach.

Arnika - wyciągi z arniki, w formie maści, zaleca się stosować przy obrzękach stawów, uszkodzeniach mięśni, urazach i krwiakach. Przyspiesza to ich wchłanianie, a także zmniejsza obrzęk uszkodzonej tkanki i częściowo znosi dyskomfort bólu.
Homeopaci zalecają arnikę do leczenia trudno gojących się ran, w tym także oparzeń. Ponadto zachwalają jej zbawienny wpływ na serce – wzmacnia je oraz polepsza szczelność naczyń krwionośnych.
Arnika jest też ziołem dla osób chorych przewlekle, cierpiących na problemy ze stawami (reumatyzm).

Niektórzy też, polecają by przyjmować wyciągi z arniki przy otępieniu, po udarach i zawałach. Jednak wtedy istotne jest poinformowanie lekarza o swoim zamiarze, by nieświadomie nie spowodować groźnych interakcji.
Można ją również stosować w celu poprawy trawienia, ponieważ wpływa na zwiększenie wydzielania soków żołądkowych i żółci.
Oprócz tego przymoczki z arniki wykorzystuje się po porodach i operacjach ginekologicznych, w celu zmniejszenia obrzęku i bolesności okolic krocza.

Wrzos - w kwiatach wrzosu znajdują się duże ilości garbników, flawonoidy (m.in. kwercetyna i mirycetyna), glikozyd fenolowy – arbutyna, alkaloid erykodyna, olejek eteryczny, gorycze, a także wiele soli mineralnych zasobnych w krzemionkę.
Flawonoidy zawarte w kwiatach działają rozkurczowo, przeciwbakteryjnie i moczopędnie. Właściwości przeciwbakteryjne mają także zawarte w kwiatach garbniki. Hamują one również rozwój flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym, zmniejszając jednocześnie jego stany zapalne. Związki goryczkowe wzmagają natomiast wydzielanie soku żołądkowego, usprawniają procesy trawienia i wyraźnie poprawiają apetyt.

We współczesnym lecznictwie wyciągi z kwiatów wrzosu stosuje się najczęściej w połączeniu z innymi, podobnie działającymi ziołami w stanach zapalnych dróg moczowych, a także pomocniczo przy kamicy moczowej. Napar z kwiatów podaje się również w stanach nieżytowych żołądka i jelit, łagodnych biegunkach, bezsoczności żołądka oraz przy braku łaknienia.

Geranium - roślina ta do chwili obecnej nie znajduje się u nas w lecznictwie oficjalnym.
Olejek geraniowy używany w formie okładów lub nalewki ma właściwości antyseptyczne i uśmierza bóle reumatyczne. Można też robić okłady ze świeżych liści na bolące miejsca, głównie stopy i dłonie, a nalewkę przygotowaną z pokrojonych liści zalanych wódką nacierać dokładnie obolałe reumatyczne ciało.
Przy kłuciach i bólach oczu używa się olejku lub świeżych liści. Olejek bywa też stosowany jako lek ściągający, przeciwzapalny, a także moczopędny i bakteriobójczy (zabija nawet gronkowce i paciorkowce). Inhalacje, a nawet wdychanie olejku wydzielającego się z rosnącej rośliny łagodzi schorzenia gardła, uszu i dróg oddechowych. Sugeruje się, że codzienne wdychanie tego zapachu przez 10 minut obniża ciśnienie krwi. Stosowanie takiej inhalacji wieczorem działa nasennie.

  
/post powstał przy pomocy portalu we-dwoje.pl i herbanew.pl  

czwartek, 15 września 2011

*Relaksujące Kąpiele*

 Cytrynowa:
Do wanny pełnej ciepłej wody wrzuć pięć cytryn pokrojonych w plasterki. Zabieg usuwa zmęczenie, dodaje energii, ma też działanie wygładzające.

 Mleczno-miodowa:
Do wanny pełnej wody wlej 3 litry mleka. 100g  miodu (można go wcześniej rozpuścić w litrze gorącej wody) i 8-10 kropli dowolnego olejku eterycznego. Kąpiel uspokaja i sprawia, że skóra staje się aksamitna w dotyku.

 Herbaciana:
Do wanny pełnej wody wlej litr mocnego (przygotowanego z 4-5 łyżek liściastej herbaty) naparu. Taka kąpiel nie tylko działa odprężająco, ale i nawilża skórę.

 W soli morskiej:
Do wanny pełnej wody wsyp kilogram soli morskiej. Kąpiel wycisza, ułatwia relaks i ujędrnia skórę.

Jesień i jesienne wywody

 Gdy czujemy się źle, gdy nic nam nie wychodzi, nie mamy na nic ochoty, nikogo oglądać. Gdy mamy chęć jedynie zaszyć się ze swoimi sprawami, by nikt nam nie przeszkadzał. Nie wiemy co ze sobą zrobić... Warto wtedy poświęcić chwilę, a nawet dwie, by zadowolić swoje własne ciało, a zarazem duszę. Zrobić coś miłego dla siebie. Można pomedytować. Poczytać książkę. Można również zrobić sobie maseczkę na twarzy, ładnie pomalować paznokcie, zrobić pranie a później je poprasować. Ja np bardzo lubię prasować. Prowadzę wtedy długie i głębokie rozmowy z czymś, ze sobą samym albo ze swoim drugim ja. Nie wiem. Uspokaja mnie to. Zadbane, nawet w najgorszy dzień czujemy się pewniej siebie i lepiej znosimy gorsze dni. Z tłustymi włosami, poobgryzanymi paznokciami i zdartym lakierem pogarszamy jedynie swoją własną sytuację. Nawet wtedy, gdy siedzimy w domu, zadbajmy o siebie. Ja popełniałam ten błąd, siedziałam zaniedbana, dołowałam się, czułam się okropnie, że nie stać mnie na to, na to i na tamto. A nie tędy droga !!!! Długo by opowiadać, co mam na myśli. Staram się moje życie zmienić na lepsze. Póki co, nie wiem czy mi się udaje, ale jest mi lepiej. Jedynie zachęcam Was o obejrzenia filmu "Secret" oraz do przeczytania książki "Potęga podświadomości". Dawno wiedziałam o tym, ale nigdy nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Nie mam zamiaru z nikim prowadzenia głupich konwersacji, za dużo ich już w moim życiu było. Nie uszczęśliwiam ludzi na siłę i może dlatego piszę tu. Nie męczę już tak swojego Ukochanego rozmaitymi sprawami, które dla większości ludzi są nie do przyjęcia, uważają za nieważne, beznadziejne, dziwne i wiele wiele innych złych epitetów. Tutaj, kto chce, to przeczyta. Tyle. Jedynie mogę napisać, że ten film i ta książka na prawdę dają do myślenia, przynajmniej mi dały. Niektórym ludziom też dają do myślenia, ale w sposób taki, że na drugi dzień zupełnie zapominają o tym i żyją dalej swoim marnym życiem, pławiąc się w okropnym bogactwie lub biedzie. Pierdolę takie życie. To jest właśnie ta chwila i ten czas, w którym mogę coś dla siebie zrobić, coś zmienić, by było lepiej. Nikt za mnie tego nie zrobi.

 Gdy czuję się samotna, nie upiększam się maseczkami. Wmawiam sobie że nie mam na to czasu ani ochoty. Ale Wy, róbcie coś dla własnego piękna. Po to to wszystko tutaj piszę. Ładny i zadbany wygląd poprawi nam nie tylko wygląd, ale pomoże w wielu sprawach.

A oto kilka domowych maseczek ekspresowo upiększających:

  *Liftingująca i zmniejszająca widoczność porów maseczka z białka (do cery tłustej, mieszanej i normalnej):
Białko kurze ubij mikserem na sztywną pianę. Pianę nałóż na twarz, rozprowadzając ją równomiernie na powierzchni skóry. Maseczkę pozostaw do czasu, aż białko zaschnie. Zmyj letnią wodą.

  *Rozświetlająca maseczka bananowo-miodowa (do każdego rodzaju skóry):
Połówkę banana zmiksuj z łyżką miodu. Grubą warstwą tego bananowo-miodowego kremu posmaruj twarz. Po 20 minutach zetrzyj wszystko chusteczką higieniczną, przemyj twarz letnią wodą i przemyj tonikiem.


  *Owsiana maseczka wygładzająca (do każdego rodzaju skóry):
Łyżkę zmielonych płatków owsianych, 2 łyżeczki mleka w proszku, jedno żółtko dokładnie utrzyj, masę nałóż na twarz i szyję. Po 20 minutach zmyj maskę z twarzy najpierw letnią, a następnie zimną wodą.

  *Maseczka marchewkowa poprawiająca koloryt (do cery suchej i wrażliwej):
Wymieszaj dwie łyżki soku z marchwi z 2 łyżkami otrąb pszennych. Masę nałóż na twarz, po 20 minutach dokładnie zmyj ciepłą wodą. Przetrzyj twarz tonikiem.


  Już jesień... Wczesna, ale jesień. Wieczory są już długie, zaraz będą baardzo długie. Co robić w takie wieczory ?? Całą jesień i zimę, dzień w dzień spędzić pod kocem z herbatą i książką, bądź przy jakimś filmie ?? Oczywiście, że nie !!!! Owszem, takie wieczory na pewno będą miłe i przyjemne, a nawet korzystne, ale mogą się znudzić. Ważna jest rozmaitość, by nie popaść w zły nastrój, depresję, którą przechodziłam minionej zimy... Zawsze lubiłam zimę, ale ta tak dała mi się we znaki, ze nadchodzącej się po prostu boję... Nie mogę się poddać i muszę walczyć z nudą i wszystkimi złymi rzeczami. Wieczory są długie... smutne... Warto przy weekendzie wyjść ze znajomymi do knajpy na piwo. Można zaprosić koleżankę/ki do domu, wypić grzane winko, pogadać, poopowiadać o swoich problemach i przeżyciach. To na prawdę pomaga !! Warto przez zimę zadbać o siebie, zapisać się na siłownię, na basen. Wiem, że często na takie przyjemności nie pozwala nam mammona. Ahh, ta pieprzona mammona... Mi bardzo często krzyżuje plany, moje marzenia, humor,  po prostu wszystko...  Ale głęboko wierzę w nieskończoną moc mojego umysłu, mojej podświadomości, że wszystko, co sobie zapragnę, będę miała. Otrzymam. Muszę głęboko w to wierzyć. Wiara i nadzieja jest kluczem do wszystkiego. Do zdrowia, szczęśliwego życia, godnego życia, dostatku pieniędzy. Trzeba się cieszyć z tego co się ma. Wiele innych osób nie ma połowy tego, co my mamy. Denerwuje i smuci mnie dzisiejszy świat i to co się dzieje. Ludzie. Wiele z nich nie zasługuję na miano Człowieka. Ale z drugiej strony myślę sobie, współczuję tym osobom, które mają o wiele mniej ode mnie, nie mają domu, często co zjeść. Ale są też ludzie, którzy srają pieniędzmi !!!! Ludzie nie są sprawiedliwi, nienawidzę ich. Chociaż nienawidzę to mocne słowo, i nienawidząc ich daję przykład, że nienawidzę również samej siebie, ale innego słowa na daną chwilę nie mogę znaleźć. Co za świat, co za ludzie. Tyle zła i niesprawiedliwości. Ale na szczęście jest też dużo dobrych ludzi, którzy pomagają innym. Cieszę się z tego bardzo. Każdego dnia my sami, nie mając zbyt wiele, możemy dać coś drugiemu człowiekowi. Np dobre spojrzenie, słowo, uśmiech. To często bardzo wiele.

 Jesieni czas nie musi wcale być zły i niekorzystny dla nas. Wręcz przeciwnie :)) Tyle kolorów wokół nas. Jedyną rzeczą, jaką w jesieni i zimie mi potrzeba, to słońce. Duuuużo słońca. Minionego roku nie było go wcale.




 Czyż to nie piękny widok ?? Tyle kolorów, tyle barw...

  A zima ??





Zima jest bardzo piękna, ale i jaka niebezpieczna. Pomyślmy o tych wszystkich ludziach, którzy nie mają domów, własnego kąta. Może mamy u siebie na osiedlu, w wiosce jakąś rodzinę potrzebującą ?? Na pewno mamy jakieś swoje niepotrzebne ubrania, rzeczy, które im się przydadzą. Zróbmy dobry uczynek !! On powróci do nas powróci na pewno.

 W zimowe, długie wieczory zajmijmy się jakąś swoją pasją. Albo odkryjmy nową !! Może to być robienie na drutach, wyszywanie, szydełkowanie, malowanie obrazów, pisanie esejów, wierszy. Robienie makijaży nawet. Coś, co da nam chwilę szczęścia.  Kogo stać nich wyjedzie na urlop, najlepiej w góry. Wrócicie z niego zahartowani, zadowoleni i na pewno lepiej wypoczniecie na nim niż na tym wakacyjnym.
  Zima to święta, Boże Narodzenie, prezenty, później Nowy Rok i Sylwester. Ja, nie mogąc sobie poradzić z czasem, rozmyślam i planuje jakieś wydarzenia, które w najbliższym czasie mają nastąpić. To zaraz święta, święta i po świętach. To już nowy rok. Zaraz ferie zimowe, jakaś impreza, jakiś wypad/wyjazd lub cokolwiek innego na co czekamy mniej lub bardziej, a po nich jakiś czas trzeba poczekać do wiosny. A na wiosnę znów żyje się łatwiej, pomimo przesilenia wiosennego. I tak całe życie mija moi drodzy. Nie przegapmy go. Starajmy się żyć jak najlepiej, jak tylko potrafimy. Nie zatracajmy się w sobie i w swojej próżności. Myślmy o drugim człowieku, jak go uszczęśliwić. Wiem, że może się wydawać to co piszę jakieś, hmmm, no nie wiem. Stare i przeżyte. Ja nie jestem taka dobra, chociaż chciałabym. Chociaż się staram, ale często nie wychodzi.

 Nie przegapcie swojej chwili by pomóc drugiemu człowiekowi. Ja swoją kiedyś przegapiłam. Pewnego zimowego wieczoru czekając na koleżankę w mieście by iść do knajpy na piwo, zaczepił mnie starszy pan albo pani, już nie pamiętam dokładnie, wiedziałam że bardzo biedny albo bezdomny, myślałam że pijaczyna, jak to często bywa. On poprosił mnie, abym poszła i kupiła mu jakąś bułkę, czy coś innego do jedzenia. Nie prosił mnie o pieniądze, ale o jedzenie !!!!  Ja bez chwili zastanowienia powiedziałam że sama nie mam, czy coś w tym stylu. Pan mnie grzecznie przeprosił i poszedł dalej. Po chwili, jak we mnie strzeliło, kurwa !!!! Co ja zrobiłam !!!! On przecież prosił o coś do jedzenia !!!! Jaka ja byłam wściekła na siebie, a ile w domu przepłakałam, jaka durna byłam !!!! Poszkodowałam człowiekowi na jedzenie by na piwo sobie mieć, nie pamiętam co w tamtej chwili dokładnie myślałam, ale było mi tak... chujowo... Strasznie się czułam. Ja przegapiłam swoją chwilę, proszę Was, Wy nie przegapcie swojej. Chciałabym cofnąć czas na ten jedyny moment by pójść do sklepu i kupić mu cały chleb, jakąś kiełbasę, napój, by miał ! By jadł ! Bardzo tego żałuję i bardzo się tego wstydzę. Do dziś to pamiętam, chociaż minęło od tamtego momentu kilka dobrych lat. Wiele razy później widziałam włóczęgów pod sklepami, wiele razy chciałam kupić dla nich bułkę, coś do jedzenia i im dać, ale mój ukochany odradził mi, bo nie wiadomo jak oni mogą zareagować... Czy podziękują, nie powiedzą ni słowa, ale są też tacy, co się rzucą na mnie, co ja robię, ze oni o nic mnie nie prosili. Raz jeden człowiek w normalny letni wakacyjny dzień, na przystanku gdzie byli ludzie zaczepiał mnie i moje koleżanki, ja zareagowałam, on wyciągnął nóż i zaczął straszyć nas, nie wiem czy było to po tym czy przed tym, jak go odepchnęła, tak popchnęłam że aż się przewrócił na chodnik. Pogadałam chwile, pobluzgałam pewnie, jak to ja... i poszedł. Widać że miał trochę nierówno pod sufitem, dobrze że się to tak skończyło, a przecież mogło być nieciekawie... Wiem, że życie jeszcze nie raz mnie zaskoczy w najmniej oczekiwanych momentach, chociaż staram się zawsze być przygotowana na wszystko....

  Zachęcam Was również do hodowania zwierząt. One pomagają nam przetrwać najtrudniejsze chwile. Można się do niektórych przytulić, pogłaskać, położyć się spać, na niektóre można jedynie popatrzeć. Nieważne. Każda inna mała dusza w domu da nam wiele radości.


 Pomimo, że jesteście już dorośli, możecie mieć swojego małego przyjacielka. Misia. Do poduszki. Pluszowego, mięciutkiego. Ja mam. I to nie jednego. I nie wstydzę się tego. Jestem twardą babą, babisko ze mnie, tylko nieliczni znają moją drugą połowę, drugą twarz, kruchą, delikatną, romantyczną, marzycielską, pełną łez i współczucia.  Tak samo jak łzy, nie są oznaką słabości, ale faktem, że serce jeszcze nie uschło.





 Pozdrawiam Was serdecznie !!!!